WITAMY W SERWISIE

"Zapomnianym przez wielu, przez nielicznych wspominanym." Płynący czas nieubłaganie zaciera pamięć o tych, którzy w tamtym czasie walcząc o ocalenie - przegrali. Oddzieleni od swych rodzin, nierozumiejący szaleństwa i zezwierzęcenia jakiego byli świadkiem, często spoglądają na nas ze starych fotografii, pragnąc zachować się w naszej pamięci. To właśnie z myślą o nich powstała ta strona - pomnik, by nikt i nigdy o nich nie zapomniał.

Getto / Ghetto



        Ten teatr nie miał sobie równych. Przerażające widowisko będące jego historią trwało zbyt długo, szczerze mówiąc nie powinno się w ogóle rozpocząć. Na krwawej scenie przewijały się dramaty milionów ludzi, którzy wbrew swej woli musieli grać tak, jak im Herr reżyser kazał. Jeśli życie jest teatrem, a my, maluczcy jego aktorami, to historia pokazała i niestety cały czas pokazuje, że niektóre „spektakle” powinny być schowane do szuflady, a kurtyna ich „przedstawień” nie powinna się nigdy unosić. Jedno z nich, ponad pięcioletni dramat niewinnych istnień ludzkich, których największą winą i hańbą było to, że żyli, rozgrywał się na całym kontynencie pod czujną batutą nazistowskiego oficjela. Uosobienie brutalnej siły i całkowitego przeciwieństwa piękna, jakie niesie sztuka, znalazło ujście w osobie młodego, zaledwie 22-letniego porucznika. Porucznika, który nosząc mundur, zachorował na nieuleczalną chorobę władzy. I nie byłoby to takie straszne, gdyby uzurpował sobie jeno prawo do władzy nad administracją i tym podobnymi, niezbyt bliskimi tematami dla szarego człowieka. Niestety, nasz bohater, tak jak wielu jemu podobnych, zachorował na władzę, która winna być przypisana tylko bogom. Pan życia i śmierci, budzący wśród stłoczonych mieszkańców getta, wokół których wiał wiatr zniszczenia i śmierci, przerażenie, rządził niepodzielnie swoim małym królestwem, z zajadłością bliską wściekłemu psu. Skinieniem jednym skazywał na śmierć, lub przedłużał istnienie wyzute z godności i pełne zwierzęcego strachu, o kilka marnych dni. I tam, gdzie ziemia opita krwią, parowała brudnoczerwoną mgłą, w samym przedsionku piekła narodziło się coś, co wydaje nam się bluźnierstwem. Prawdziwy teatr, pełen uczuć, emocji i kontaktu z widzem, w tym miejscu nastręcza nas obrzydzeniem. Tam gdzie niepodzielnie rządzi zło, piękno upatrujemy jako coś plugawego i ohydnego… Dziwne, prawda?

  

        Wśród tych nieszczęśników, którym odebrano prawo do życia, spotykamy postać zgoła kontrowersyjną. Postać, która na pierwszy rzut oka, nie powinna budzić w nas sympatii, wszak weszła do brudnego koryta, w którym panoszyli się kaci spod znaku swastyki. Jednak z biegiem i rozwojem tej jakże mocnej sztuki, jaką niewątpliwie jest ten film, ukazuje nam się jej prawdziwe oblicze, rozdarte i cierpiące. Zmuszone dokonywać wyborów, które na zawsze pogrzebią spokój jej sumienia. I mimo, że postać ta schodzi trochę na drugi plan opowieści, to na samym końcu jej rys jest najbardziej wyrazisty i dramatyczny w swojej wymowie. A wszystko to, podporządkowane realiom, jakie niesie teatr, którego zadaniem jest ratunek naszej duszy przed duchową śmiercią. W tym przypadku ratunek miał bardziej materialny wydźwięk. Tragiczne w skutkach połączenie piękna żydowskiej artystki, której wojna zabrała to, co kocha z prostym, pozbawionym jakiejkolwiek wrażliwości niemieckim porucznikiem, który miłość do sztuki zabijał w sobie orgią gwałtu i zniszczenia, dało nam niesamowicie wyrazisty obraz dramatu jednostki w świecie, który zszedł na psy.

        Niesamowite, jak naszym litewskim braciom, udała się ta wielce trudna sztuka. Przenieśli na srebrny ekran magię, jaka towarzyszy przedstawieniom teatralnym, przenieśli urzekające piękno i plugawe zło, złączone w chorym tańcu zniszczenia. I udało im się przenieść również najbardziej trudną do przekazania tajemnicę teatru, jaką jest bezpośredni kontakt z widzem. Historia, mimo że oglądana wpierw okiem kamery, a dopiero potem widza, czaruje nas niemal tak mocno jak ta, rozgrywana na zmurszałych deskach sceny teatru. I tak, po raz kolejny, pod ścianą wielkich produkcji, kasowych hitów i popisów twórców efektów specjalnych, przechodzi ze skromnie spuszczoną głową perełka. Perełka, która swoją skromnością daje nam delikatnie dać do zrozumienia, że choć brak jej spektakularnych fajerwerków, to może zaoferować nam coś innego – lecz równie wielkiego. Magię godną największych teatralnych widowisk, magię która opowie nam przerażającą historię istnienia obok siebie dobra i zła. I tego, jak często złu udaje się niestety z dobrem wygrywać…

*Dziękuje firmie Demel za udostępnienie egzemplarza filmu do recenzji.


Produkcja : Niemcy, Litwa

Rok produkcji : 2006

Gatunek : Teatr na srebrnym ekranie

Reżyser : Audrius Juzenas

Obsada : Heino Ferch, Sebastian Hülk, Erika Marozsán

Dystrybutor : Demel

Gdzie kupić :


Piotr Kocoń